Пишут о нас

 

Marta Zielińska
Ałmaty



Wiosenny powiew polskości z Ałmaty



Tak rzadko o nas słychać, że czasami wydawać by się mogło, że na południu w okolicach Ałmaty nie ma Polaków, polskich klas a skoro tak... to i pewnie nie przyjeżdżają tu nauczyciele z Polski. Tymczasem tu huczy od wydarzeń: drzewa, zwłaszcza teraz wiosną też dały się ponieść i też kołyszą się w rytm polskich melodii. Tak wiele dzieje się u nas, że za każdym razem, gdy z kubkiem kawy siadałam przy komputerze, by choć odrobinę ogarnąć i donieść uprzejmie o tym co u nas, przypominałam sobie, że wszak nadchodzący tydzień też coś nowego przyniesie, bo w planach jakaś konferencja, albo jacyś goście, albo jakiś występ, więc jakiż sens... I tak minął niemal szkolny rok, a o nas głucho... Śpieszę więc, by zdążyć przed zakończeniem roku szkolnego zawiadomić, że mijający 2007/2008 rok był dla południowców bardzo pracowity...
W tym roku szkolnym w Gimnazjum nr 23 uczyły się cztery polskie klasy, łącznie 45 uczniów. Każda z klas zajęcia z języka polskiego wpisane ma w plan lekcji i w każdej odbywa się tygodniowo 7 godzin dydaktycznych. Czegóż u nas nie ma... zawsze służymy z radością naszej Ambasadzie i w razie potrzeby ukraszamy sobą oficjalne spotkania. Tak było, gdy WYDZIAŁ EKONOMICZNY AMBASADY RP organizował wieczór polsko-kazachskiego biznesu. Tam uczniowie XI klasy oraz kilku byłych uczniów polskich klas zatańczyło naszego sławetnego już Poloneza , zaś Arina z klasy IX w kazachskim kostiumie zaśpiewała przed owym "światem wielkich pieniędzy".
Przyszedł listopad, a wraz z nim rzecz jasna DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI. Spotkaliśmy się więc z członkami Stowarzyszenia Polaków "WIĘŹ" oraz pracownikami Ambasady w Domu Twórczości Dziecięcej i tam pokazaliśmy spektakl, w którym polscy królowie, poeci, muzycy ubolewali nad utratą niepodległości. Było bardzo uroczyście, tym bardziej, iż o historii tych lat opowiadał jej świadek - BIAŁY ORZEŁ wraz z legendarnym Lechem.

 


Wyst?p na ?wi?to Niepodleg?o?ci
ystęp na Święto Niepodległości
fot. z arch. M. Zielińskiej

 


I zaczęły się świąteczne przygotowania, śnieg za oknem, w szkole coraz chłodniej; ale w takie jesienno-zimowe wieczory pod ciepłym kocem, z kubkiem gorącej kawy w dłoni, intensywniej niż zwykle pracuje nasza wyobraźnia i tak... zrodził się pomysł by uczniów XI klasy zabrać na Boże Narodzenie do Polski. Zaczęły się poszukiwania sponsorów i poszukiwania źródeł funduszy na wyjazd. Za pasem Święta, to dawało nam więcej możliwości. Tak więc ruszyliśmy do pracy. To co dadzą sponsorzy, to co da Ambasada czy Wspólnota Polska to jedno; a że godność swą mamy, sami też postanowiliśmy zapracować. Uczniowie przygotowali piękne kartki świąteczne, piękne stroiki i jeszcze piękniejsze śpiewniki z polskimi kolędami. A potem cudnie nauczyli się ról i przedstawiliśmy cudowne jasełka.
Na scenie gościliśmy babcię Polkę pamiętającą jeszcze wigilię ze swego rodzinnego domu, o której opowiedziała swoim wnukom. Było pięknie, wzruszająco; potem wspólna modlitwa z księdzem Józefem Trelą z Tałgaru i wreszcie BOŻONARODZENIOWY JARMARK, na którym nasze dzieła schodziły jak przysłowiowe "ciepłe bułeczki". Zobaczyli nas sponsorzy, zobaczyła Ambasada i nie wątpili, że warto nam pomóc.
I tak 21 grudnia wsiedliśmy do samolotu, polecieliśmy do Moskwy, dalej pociągiem do Warszawy i wreszcie do Kołobrzegu, gdzie na okres świąt uczniowie zamieszkali w rodzinach. Nowe przyjaźnie, smak wigilijnego czerwonego barszczu i opłatek na znak, że jesteśmy w domu... to było piękne. Potem wielka wyprawa w Polskę, ponieważ tak zaplanowałam podróż, by uczniowie zobaczyli jak najwięcej: polskie miasta, polskie pociągi, wspaniałe hotele i schroniska młodzieżowe, piękne restauracje i bary mleczne - piękna nasza Polska cała.
Tak zwiedziliśmy Kraków, Nowy Rok witaliśmy na zakopiańskich Krupówkach, by 1 stycznia wybrać się na prawdziwy góralski kulig. Uczniowie widzieli Muzeum Auschwitz-Birkenau, kopalnię soli w Wieliczce. W Warszawie opiekowali się nami członkowie klubu ROTARY SOBIESKI z Panią Krystyną Janicz na czele. Wraz z nimi pojechaliśmy do Szkoły Ośrodka Rehabilitacji w Helenowie. Wizyta tam, obcowanie z dziećmi upośledzonymi były dla moich uczniów niezapomnianym przeżyciem. Klub "ROTARY" zapewnił nam również opiekę podczas zwiedzania Gdańska i Zamku w Malborku. 
I tak powróciliśmy do Kołobrzegu, by tutaj podziękować rodzinom, z którymi uczniowie spędzali święta, by podziękować sponsorom, by spotkać się z uczniami ZESPOŁU SZKÓŁ EKONOMICZNO- HOTELARSKICH, z którym nasze Gimnazjum współpracuje od marca 2002 roku. Wspólnie przygotowaliśmy kazachskie potrawy, którymi gościliśmy wszystkich w Sanatorium "WĘGIEL BRUNATNY". Dziewczyny zatańczyły nawet wschodni taniec kazachski, wręczyliśmy upominki; sami też, nie chwaląc się otrzymaliśmy ich mnóstwo. Potem wymiana adresów i do domu... A tu czekała dalsza praca, ale cóż tam, jeśli w sercach takie wspomnienia i takie nadzieje na JESZCZE...
W ambasadzkiej kuchni uczyłam uczniów klasy XI robić prawdziwe domowe pączki, by potem częstować nimi w Tłusty Czwartek. Dotarliśmy z nimi do wszystkich - ugościliśmy grupę uczniów dorosłych, pracowników Ambasady i polskich biznesmenów. A zaraz potem w rytmie polskich piosenek o miłości świętowaliśmy Dzień Zakochanych. Były �Czerwone korale�, było �Umówiłem się z nią na 9.00� i wiele innych. Żadna jednak z piosenek nie zrobiła na gościach ta wielkiego wrażenia jak "Józek nie daruję ci tej nocy"... tym bardziej, że nasze dziewczyny w wymowny sposób zaangażowały do niej Pana konsula Tomasza Wielgomasa i prezesa naszego stowarzyszenia oraz biznesmenów.
Niedługo po tym pojawił się u nas reżyser kazachstańskiego kina i zaangażował nas wszystkich do filmu pt. "Lekcje polskiego". Oficjalna premiera odbędzie się 8 maja w DOMU PRZYJAŹNI, jednak my już wiemy, że film jest wspaniały. Specjalnie dla jego potrzeb prowadziliśmy lekcje historii w MUZEUM NARODOWYM w Ałmaty, wykorzystując wiedzę z książki "Polscy piewcy Kazachstanu". I wreszcie WIELKANOC - wspólne malowanie jaj - uczniowie pisali na nich swoje życzenia i cóż... Jakże często wśród nich pojawiało się marzenie o wyjeździe do Polski. No nic, poświęciliśmy je wśród innych pokarmów i... Czekamy na spełnienie...
I na gorąco... Z ostatniej chwili... W Ałmaty gościła delegacja z województwa lubuskiego. Byli wśród gości biznesmeni i władze sejmiku, na czele z wicemarszałkiem Panem Sebastianem Ciemnoczółowskim. Jedni i drudzy opuszczali nasza szkołę pod ogromnym wrażeniem. Przywitaliśmy ich po polsku chlebem i solą, ale i po kazachsku - tradycją �szu szu� czyli rzucaliśmy w nich "na szczęście" cukierkami. Potem uczniowie polskich klas tańczyli dla nich Poloneza, a uczniowie innych klas - taniec kazachski. Hitem była zintegrowana lekcja, którą poprowadziłam wraz z nauczycielką języka kazachskiego. Materiałem naszej pracy był tekst piosenki "Szła dzieweczka do laseczka", którą uczniowie tłumaczyli na j. rosyjski, z rosyjskiego na kazachski, po to by potem wspólnie z gośćmi zaśpiewać ją w trzech językach. Cóż tu dużo mówić... wariant kazachski wyszedł naszym gościom dość nieporadnie, ku naszej, rzecz jasna wielkiej zabawie. Następnie w gabinecie języka polskiego ugościliśmy naszych gości baursakami oraz herbatą z mlekiem, zaśpiewaliśmy dla nich "Jak długo na Wawelu", a... oni podarowali nam do gabinetu laptopa i wszyscy rozstaliśmy się zadowoleni...
Dziś 28 kwietnia, Telewizja Kazachstan chce zrealizować program o tym, jak przygotowuje się polskie potrawy, więc jutro zaraz po lekcjach im w tym pomagamy, a wieczorem idziemy na otwarcie wystawy "Kraków i krakowianie", pojutrze na film do Ambasady, w piątek koncert z okazji DNIA KONSTYTUCJI, w sobotę harcerze na swą cotygodniową zbiórkę, 8 maja mamy premierę filmu i... tak naprawdę trudno przewidzieć, co do zakończenia roku szkolnego jeszcze nas czeka, bo tutaj w Ałmaty wciąż, wciąż kręci się polonijne życie.
Skoro piszemy o uczniach, to należy donieść również, że zajęcia języka odbywają się też w Szkole Średniej w miejscowości Żanaszar, gdzie pracuje Pani Bożena Pająk. Ałmatyńskie życie to nie tylko młodzież szkolna, to również młodzież nieco starsza: uczniowie szkoły dla dorosłych którzy stanowią dwie grupy. Gdy obchodzimy mniej uroczyste święta niż Boże Narodzenie, czy święta narodowe, spotykamy się w gabinecie, by w przerwie między kolejnymi zadaniami z gramatyki zjeść pączki w tłusty czwartek i razem pośpiewać, czy popróbować białego wielkanocnego barszczu.
Na zakończenie pragnę również donieść, że pracownicy naszej Ambasady, którzy jawią się dla nas przede wszystkim urzędnikami są skarbnicą wielu talentów. I mnie, osobie pracującej najbliżej nich dane jest je odkrywać, a następnie... wszystkim Państwu o nich donosić, bo naprawdę warto. Pana Janusza Pydysia znamy jako Atache Wojskowego naszej Ambasady, tymczasem okazał się wspaniałym krasnoludkiem Mądralą; Pan Konsul Bartosz Szeliga w swej pracy jest odpowiedzialny za wizy, zaś na scenie przecudnie przysypiał jako krasnoludek Śpioch. Pracownik Ambasady Pan Marek Irzycki wcielił się w rolę krasnoludka Gderka, ochroniarz Robert był najprawdziwszym Smutkiem, zaś ochroniarz Robert najpiękniej jak mógł zagrał Księcia.
Pozostałymi krasnoludkami byli nasi biznesmeni - Pan Mariusz Koperek - Nieśmiałkiem, Pan Michał Mejer - Fajtłapkiem, Pan Zbigniew - Psikiem, zaś w roli Królewny Śnieżki wystąpił sekretarz Pana Ambasadora Pan Tomasz Sobczak.
Było mnóstwo śmiechu, wspaniała zabawa, a przede wszystkim wielkie Święto, ponieważ na moją propozycję by przygotować �Królewnę Śnieżkę� panowie przystali przede wszystkim dlatego, iż miał to być prezent dla wszystkich pań z okazji DNIA KOBIET i takim też wspaniałym prezentem się ów spektakl okazał. Rzecz jasna bez pomocy pań obejść się nie mogło, bowiem na naszej głowie były już kostiumy i dekoracje, niemniej jednak "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków" okazała się wielką niespodzianką i hitem. My zaś w podziękowaniu pięknie zaśpiewałyśmy i zatańczyłyśmy panom piosenkę "Seksapil to nasza broń kobieca".
To nie pierwszy występ naszych dorosłych, a ja sama wiem jak wielką zabawę a zarazem motywację do pracy daje uczniom obserwowanie bawiących się dorosłych. Stąd mój ubiegłoroczny pomysł, by wraz z pracownikami Ambasady i biznesmenami z okazji Mikołajek pokazać dzieciom "Kopciuszka". Tym razem zaangażowali się nie tylko panowie: panie grały damy dworu, niektórzy panowie też. Podobnie jak w tym roku było bardzo wesoło i ciekawie.
Również w tym roku w amerykańskiej szkole organizowano jarmark charytatywny. Uczestniczyły w nim wszystkie ambasady, w tym nasza. Wraz z paniami przygotowałyśmy polskie potrawy, piękną dekorację w narodowych barwach i ubrane w krakowskie kostiumy i suknie do tańca Polonez sprzedawałyśmy "efekty" naszej pracy.
Dlaczego o tym napisałam... byście wiedzieli mili Państwo, że choć często znacie Panie i Panów z Ambasady tylko z racji ich urzędu i obowiązków; często może tylko znacie ich głos z drugiej strony telefonu, to pamiętajcie, że pracują dla Was ciekawi, umiejący się bawić ludzie.

T?usty czwartek w Ambasadzie RP

Młodzież z Gimnazjum nr 23 w Ałmaty na "Tłustym Czwartku" w Ambasadzie RP
fot. z arch. M. Zielińskiej


http://www.glospolski.narod.ru/23/INDEX-2.HTM